Zarys historii księstwa świdnicko-jaworskiego


  Zanim powstało wspólne księstwo świdnicko-jaworskie istniało jedynie księstwo jaworskie, zaś treny późniejszego księstwa świdnickiego wchodziły w skład księstwa wrocławskiego (rządzili tu Henryk III Biały, następnie Henryk IV Probus).
Księstwo jaworskie wydzieliło się z ok. 1274 r. z terytorium księstwa legnickiego, stąd też władający tam książęta posługiwali się herbem, na którym widniała czerwono-biała szachownica – wspólny znak dal większości ziem tzw. Dolnego Śląska.
W końcu 1278 r. rządy nad księstwem jaworskim objął Bolko I Surowy, który zastąpił tu swego starszego brata Henryka V. W 1286 r. Bolko włączył do obszaru swego księstwa ziemię lwówecką, która dotychczas rządzona była przez nieco ekstrawaganckiego księcia Bernarda Zwinnego. Trzy lata później w podzięce za pomoc w walce z Henrykiem IV Probusem król czeski Wacław dokonał uregulowania granicy z Bolkiem I przekazując mu „po wieczne czasy” pograniczne, dotychczas czeskie miasto, Chełmsko Śląskie, które na stałe pozostało przy Śląsku.
Księstwo świdnickie powstało w 1290 r., w okresie zamieszania, jakie nastąpiło po śmierci księcia wrocławskiego Henryka IV Probusa.
Bolko I jaworski, który poparł swego brata Henryka Grubego w walce o tron wrocławski, uzyskał od niego w zamian cały południowy pas księstwa wrocławskiego, ciągnący się wzdłuż granicy z Czechami, ze Świdnicą, Dzierżoniowem, Ziębicami i Ząbkowicami Śląskimi. W ten sposób powstał nowy twór polityczny, który przyjęło się określać mianem księstwa świdnicko-jaworskiego (ze względu na dwie stolice w Świdnicy i Jaworze).
Dość szybko, bo już w 1295 r. Bolko I musiał stawić czoła agresji czeskiej – król czeski Wacław upominał się bowiem o spadek po zmarłym księciu Henryku IV Probusie. Wojska czeskie zostały jednak powstrzymane w przemarszu na ziemie księstwa świdnicko-jaworskiego tuż przy samej granicy, bowiem w pobliżu Kamiennej Góry.
W 1296 r. Bolko I przejął opiekę nad nieletnimi synami zmarłego brata Henryka V Grubego. Zdołał również upokorzyć miasto Wrocław, które wyrażało otwarty sprzeciw wobec jego opiekuńczych rządów nad tą dzielnicą, gdzie według legendy wjechał do miasta konno przez wyłom w murze. Był jednak dobrym gospodarzem powierzonego mu księstwa – nakazał wykonać pierwszy pisemny spis dochodów księstwa.
Próbując krótko scharakteryzować politykę Bolka I należy stwierdzić, że prowadził on dość stanowczą politykę wobec Czech, umacniając swe księstwo poprzez budowę szeregu zamków i warowni na południowej granicy księstwa, niemniej jego polityka wyrażała raczej zdecydowaną samodzielność niż próbę nawiązywania do polskich korzeni swego rodu (nie poparł koronacji Przemysła II na króla Polski w 1295 r.). Otaczał się również niemieckim rycerstwem i popierał kolonizację na prawie niemieckim.
Po jego śmierci, która nastąpiła 9 listopada 1301 r., w jednym z Roczników Krzeszowskich został określony mianem „korony Śląska”, na podkreślenie, iż był jednym z najbardziej aktywnych i najbardziej znaczących spośród wszystkich Piastów śląskich.

Śmierć Bolka I przynosi rozpad dotychczasowego silnego księstwa świdnicko-jaworskiego na trzy mniejsze organizmy państwowe: księstwo jaworskie, świdnickie i ziębickie.
Początkowo jednak opiekę nad trzema synami zmarłego księcia sprawuje jego szwagier margrabia brandenburski Herman.
W 1309 r. książę świdnicki Bernard dochodzi do pełnoletności i przejmuje opiekę nad pozostałymi braćmi. Sprawuje on również rządy nad pozostałymi księstwami wchodzącymi niegdyś w skład księstwa świdnicko-jaworskiego. Prowadzi on politykę zbliżenia z przyszłym królem Polski Władysławem Łokietkiem, poślubiając jego córkę Kunegundę (w 1310 r.), szuka też sojuszników w odległych krajach niemieckich, oddając swą siostrę za rządzącego w Bawarii, Ludwika Wittelsbacha, późniejszego króla niemieckiego i cesarza.
W 1312 r. władzę nad księstwem jaworskim obejmuje Henryk. W tym czasie dwaj pozostali bracia władają wspólnie dzielnicą świdnicko-ziębicką.
W 1322 r. Bolko ziębicki przejmuje samodzielne rządy w Ziębicach. Warto przy okazji zauważyć, że granica między księstwem świdnickim a ziębickim przebiegała wówczas w pobliżu Mościska, gdyż okręg dzierżoniowski należał wówczas do Ziębic. Niewiele można powiedzieć o rządach Bernarda nad księstwem świdnickim. Więcej informacji zachowało się odnośnie jego polityki zagranicznej. Jako sojusznik Wittelsbachów wziął udział w walkach o koronę cesarską. Osobiście walczył w zwycięskiej dla swego szwagra bitwie pod Mühldorfem w Bawarii (1322 r.). Jeszcze w tym samym roku jako sojusznik Zakonu Krzyżackiego wziął udział w wyprawie krzyżackiej przeciwko Litwinom.
Polski kronikarz Jan Długosz tak ją opisywał w swym wiekopomnym dziele Dzieje Polski:
„Bernard książę Świdnicki ze swoim ludem, książę Szwabski i dwaj hrabiowie Renu, w znacznej sile zbrojnej z Królestwa Polskiego, Czech i Miśni ściągnęli do Prus celem wojowania barbarzyńców: skąd wojsko chrześcijańskie pod dowództwem Krzyżaków wkroczywszy w okolice Litwy i Żmudzi, najprzód powiat Warken, a potem dwa inne Russigen i Erlogen spustoszyli i zamek Pisten opanowali. A gdy barbarzyńcy chytrze i zdradziecko powiaty rzeczone poddali pod ich władzę i sami ich rozkazom przyrzekli posłuszeństwo, zaprzestano morderstw i zabierania ludu do niewoli, i nie pustoszono ich więcej...”
Wyprawa okazała się jednak niepowodzeniem, gdyż Litwini dokonali w tym samym czasie najazdów na terytoria krzyżackie, a Bernard ze swym wojskiem musiał się wycofać w głąb Państwa Zakonnego.
Długosz skomentował ją takim zdaniem:
„Wyprawa jedna chrześcijan przeciw Litwinom więcej szkody zrządza niż korzyści, albowiem Litwini po cztery kroć za to powtórzyli swoje najazdy na chrześcijan, nie bez wielkiego krwi rozlewu.”
Uczestnictwo Bernarda w wyprawie przeciw Litwinom i jego zaangażowanie po stronie Zakonu Krzyżackiego jest najlepszym dowodem na stosunek księcia wobec Władysława Łokietka, który jak wiadomo był nieprzejednanym wrogiem krzyżaków. Upatrywanie się w małżeństwie Bernarda z Kunegundą Łokietkówną trwałego sojuszu z Królestwem Polskim, prowadzenie rzekomej propolskiej polityki przez księcia i stawianie innych tym podobnych tez przez niektórych historyków, szczególnie tych o komunistycznej przeszłości, jest co najmniej nierozsądne, jeśli wręcz nie absurdalne.
Książę Bernard zmarł 6 maja 1326 r. i pochowany został w klasztorze cystersów w Krzeszowie.
Chociaż w dawnym kościele klasztornym dominikanów w Świdnicy istniała tablica inskrypcyjna głoszącą, że tam złożono po śmierci ciało księcia, zaś niektórzy fascynatorzy doszukali się krypty książęcej pod ołtarzem głównym świdnickiej katedry, to i te historie należy między bajki włożyć.
W kronikach śląskich zachował się bowiem pełen tekst epitafium księcia, niestety dziś niezachowanego.
Bernard pozostawił po sobie dwóch synów: Bolka II Małego i Henryka, którzy objęli po nim władzę nad księstwem świdnickim.
Rzeczywiste jednak rządy sprawował Bolko II Mały. Jego rządy, jeśli chodzi o politykę zagraniczną, wyraźnie nakierowane były w stronę Polski i rządzących tam Władysława Łokietka, potem zaś Kazimierza Wielkiego, z którymi był blisko skoligacony.
Pamiętać jednak należy, że spoglądanie na postać tego władcy, jako na ostatniego obrońcy polskości na Śląsku, jest niezgodne z rzeczywistością. Kierował się raczej dobrem własnym i swego księstwa. Był władcą niezależnym i samodzielnym, szukającym sojuszników w walce o utrzymanie tej niezależności. Do jego naturalnych sprzymierzeńców należeli wszyscy ci, którzy mieli za przeciwników władców Czech z rodu Luksemburgów. Byli to m. in. bawarscy Wittelsbachowie, Habsburgowie. Luksemburgowie, rządzący od 1310 r. w Czechach, akurat w początkowym okresie rządów Bolka II zdołali podporządkować większość książąt śląskich. Decydujące w tej grze były lata 1327-29, kiedy to kolejni książęta, począwszy od górnośląskich, a skończywszy na dolnośląskich, złożyli hołd lenny Janowi Luksemburskiemu, zwanemu Ślepym.
Wyraźny i zdecydowany opór stawili jedynie władcy wywodzący się z linii świdnicko-jaworskiej, a zatem Henryk jaworski, Bolko II Mały i Bolko ziębicki. Sprzeciwił się również książę Przemko ścinawski, lecz w 1331 r. został otruty przez swoich wasali.
Sukcesem zakończyła się akcja Bolka II przeciwko Janowi Ślepemu, mająca na celu przeszkodzenie mu we wspólnym ataku, koordynowanym z krzyżakami, na Władysława Łokietka. Załoga Bolka obsadziła zamek w Głogowie, gdzie Bolko sprawował opiekę nad swą siostrą Konstancją, wdową po zmarłym Przemku.
Nie udało się jednak powstrzymać Czechów od przejęcia samego miasta. Ze źródeł wynika, że w tym samym czasie, gdy Czesi prowadzili zbrojne starania o uzyskanie Głogowa, Jan Ślepy planował bezpośredni atak na ziemie Bolka II.
19 października 1331 r. nakazał on we Wrocławiu swemu lennikowi, księciu Bolesławowi legnickiemu, scedowanie prawa do wykupu zamku i miasta Niemczy wraz z przynależnościami.
Miasto to, Bolesław legnicki oddał 22 maja 1322 r. w zastaw ojcu Bolka II, księciu Bernardowi, za sumę 8000 grzywien, a Bolko przejął je wraz z objęciem rządów w swym księstwie.
Celem Jana Ślepego było, wyraźne pomniejszenie obszaru podległego Bolkowi II, jak również jak największe zbliżenie się w kierunku stolicy księstwa.
Na drodze stał teraz Dzierżoniów. Po zhołdowaniu wiecznie zadłużonego Bolka ziębickiego, co nastąpiło w 1336 r., Jan Ślepy i jego syn Karol Luksemburski zmusili go 8 stycznia 1337 r. do scedowania na nich prawa ponownego wykupu miasta Dzierżoniowa.
Jan Luksemburski, miał wykupić wspomniany wcześniej zastaw za sumę 2000 grzywien praskich groszy. Gdyby Bolko ziębicki, zszedł z tego świata nie pozostawiając następców lub spadkobierców, wówczas miasto, po dokonanym wykupie, miało przejść w bezpośrednie posiadanie królów czeskich. Lecz gdyby Bolko ziębicki lub jego spadkobiercy zwrócili królowi kwotę zastawu, wówczas król i jego starosta, którego mógłby on osadzić w mieście, mieli przekazać Dzierżoniów ponownie księciu ziębickiemu.
Warto zwrócić uwagę, że odległość z Dzierżoniowa do Świdnicy wynosi zaledwie 15 km, a zatem w przypadku, gdyby Czechom udało się urzeczywistnić plany nowych nabytków, zaistniałoby realne zagrożenie dalszego bytu księstwa świdnickiego. Tym bardziej, że 7 stycznia 1337 r. Jan Ślepy przejął w zastaw od Bolka ziębickiego również miasto Ząbkowice Śląskie, zaś dwa dni później również Strzelin i Wiązów.
Chociaż Bolkowi II nie udało się utrzymać Niemczy, to jednak Dzierżoniów pozostał w jego ręku. W 1345 r. doszło do otwartej wojny między Bolkiem II, a władcą Czech.
12 kwietnia książę chcący zyskać niezbędne fundusze na prowadzenie wojny sprzedaje mieszczanom świdnickim za 220 grzywien groszy praskich, prawo ściągania cła od przewożonej przez teren księstwa soli.
Bolko II nie mógł liczyć na pomoc Kazimierza Wielkiego w walce o niezależność swego księstwa, nie mógł też spodziewać się pomocy od swego stryja ks. Henryka jaworskiego.
Książę Mikołaj ziębicki, następca Bolka ziębickiego, stanął najprawdopodobniej otwarcie po stronie czeskiej, posiłkując Luksemburgów oddziałami swego wojska. Jedyne, co w takiej sytuacji mógł uczynić książę świdnicki, to zamknąć się ze swymi nielicznymi oddziałami za mocnymi murami swej stolicy.
Wojska czeskie dotarły pod Świdnicę 27 kwietnia 1345 r. Z opisów źródłowych wiadomo, że nadeszły od strony Wrocławia, niszcząc i plądrując wiele miast księstwa.
Luksemburgowie nie zdobyli Świdnicy, musieli zrezygnować z długotrwałego oblężenia.
Z oblężeniem tym wiąże się legenda, iż Jan Ślepy złożył ślub, iż nie odstąpi od oblężenia Świdnicy, jeżeli nie skruszy jej murów. Nie mogąc urzeczywistnić swych planów, zawarł rzekomo ugodę z Bolkiem II, dzięki której mógł on wspiąć się po drabinie na mury, aby zrzucić choć jedną cegłę z murów. W ten sposób miał dopełnić ślubów, choć w dość upokarzający sposób. Wojska czeskie wyruszyły w drogę powrotną do Czech, zdobywając przy pomocy górników ze Złotego Stoku Kamienną Górę. Wkrótce jednak na zasadzie fortelu miejscowość ta ponownie została zdobyta przez Bolka II.
W 1348 r. zawarto pokój w Namysłowie, na mocy którego deklarowano „wieczystą miłość i braterską przyjaźń”. Stanowił on niewątpliwy punkt zwrotny w stosunkach świdnicko-czeskich.
Bolko II wkrótce po zawarciu pokoju zmienia swą opcję polityczną, stając się wiernym sojusznikiem Luksemburgów.
Co skłoniło księcia do takiego posunięcia?
Powodów było zapewne kilka. Przede wszystkim mógł czuć się w jakiejś mierze oszukanym przez dotychczasowych sojuszników, w tym Kazimierza Wielkiego, który już w 1339 r. zrzekł się praw do Śląska.
Po drugie długotrwała wojna nadszarpnęła znacznie skarb i dochody księcia. Po trzecie opuszczony przez sojuszników nie widział możliwości na długotrwały, samodzielny byt księstwa. Zwłaszcza, że w 1346 r. zmarł Henryk jaworski – Bolko wprawdzie przejął jego tereny, lecz obecnie pozostał zupełnie sam na arenie Śląska – zaś w 1348 r. cesarz Karol IV Luksemburski dokonał aktu inkorporacji wszystkich ziem Śląska (oprócz księstwa świdnicko-jaworskiego) do korony czeskiej i do Rzeszy.
Bolko II zdawał sobie zapewne sprawę ze swej coraz większej izolacji. Wszystko to skłoniło go do zmiany opcji na czeską. Została ona szczególnie podkreślona i pogłębiona za sprawą małżeństwa Karola IV Luksemburskiego z adoptowaną córką Bolka II, ks. świdnicko-jaworską Anną, w 1353 r.
Zawarty w tym czasie układ sukcesyjny przewidywał, że księstwo świdnicko-jaworskie, po ewentualnej bezdzietnej śmierci Bolka II, przejdzie pod panowanie czeskie wraz ze wszystkimi miastami i twierdzami księstwa. Przewidywano wszakże, że księstwo świdnicko-jaworskie, w razie śmierci księcia pozostanie w ręku wdowy po nim księżnej Agnieszki, wywodzącej się z rodu Habsburgów, zaś Czesi do czasu jej śmierci, nie mianują starostów królewskich na terytorium księstwa.
Ten niezmiernie ważny dokument, który zaważył na dalszych losach księstwa świdnicko-jaworskiego i wszystkich miast wchodzących w skład tego terytorium, zwierał też szczegółowe uzgodnienia dotyczące np. utrzymywania spójności zjednoczonego księstwa – „po wieczne czasy miało ono pozostać nierozdzielone i posiadać dwie niezależne stolice w Jaworze i Świdnicy”, na jego terenie miała obowiązywać jedna i ta sama moneta, po śmierci książąt władze w imieniu królów czeskich sprawować miał starosta, wywodzący się ze szlachty czy też rycerstwa księstwa świdnicko-jaworskiego.
W kolejnych ustaleniach z 4 kwietnia 1356 r. Karol IV Luksemburski i nowa cesarzowa Anna zobowiązali się, że nie będą zastawiać i sprzedawać miast wchodzących w skład księstwa.
Szczególną wagę przywiązywano już wówczas w utrzymywaniu stanu leśnego. Karol i Anna zobowiązali się, że nie będą sprzedawać lasów i oddawać ich pod karczunek, celem zakładania nowych wiosek, w szczególności tych, które rosną w okolicach Świdnicy, Dzierżoniowa, Jeleniej Góry, Gryfowa Śl. itd. Bolko II stał się natomiast wiernym sojusznikiem Karola IV Luksemburskiego, jeżeli nawet nie wasalem. Prowadził nadal politykę zagraniczną, lecz nie wykraczała ona poza granice Śląska. Tu dzięki poparciu cesarza Karola IV zakupił on Złoty Stok z kopalniami złota, otrzymał również w dożywocie Kluczbork, Byczynę i Wołczyn.
W 1358 r. odkupił od księcia legnicko-brzeskiego połowę Oławy i Brzegu. Z innych ważniejszych terytoriów, które przypadły mu w udziale, wymienić należy księstwo siewierskie, Grodków, połowę księstwa głogowskiego.
W 1364 r. dzięki przychylności cesarza Karola IV otrzymał w dożywocie Dolne Łużyce, których herb znalazł się na nagrobku księcia. W tym samym roku jako cesarski wasal i sojusznik Luksemburgów Bolko II uczestniczy na słynnym Zjeździe Krakowskim.
Poznański historyk Tomasz Jurek tymi słowy scharakteryzował działalność Bolka II jako księcia świdnicko-jaworskiego: „Miał też wielkie osiągnięcia w polityce wewnętrznej. Był dbałym gospodarzem swych ziem, wspierał miasta, zwłaszcza stołeczną Świdnicę, którą obdarzył licznymi przywilejami. Odnowił przywilej swego dziada i imiennika dla Żydów. Wznosił liczne zamki, zwłaszcza na sudeckiej granicy z Czechami. Rządził silną ręką, pilnie strzegł ładu publicznego. Był władcą bardzo dumnym. Utrzymywał świetny dwór, przyciągający liczne rycerstwo, także z Niemiec. Niemieckiego pochodzenia była zdecydowana większość doradców książęcych. [...] Przez polskich popularyzatorów historii, zwłaszcza po II wojnie światowej, kreowany był często na bohaterskiego obrońcę polskości Śląska. Jest to pogląd mocno przesadzony i uproszczony. Związki Bolka z Polską były koniunkturalnej natury, a opór przeciwko Czechom, którym zapewnił swoje władztwo, wynikał raczej z osobistych ambicji księcia.” Wynikał też z konkretnej sytuacji w jakiej znalazł się książę. Do mało znanych należy fakt, iż cały naród czeski spłacał długi księcia Bolka II, w momencie podpisywania układu sukcesyjnego. Ten specjalny podatek nazwano berna generalis. O jego rzekomo propolskim nastawieniu najlepiej świadczy fakt, iż wolał przekazać swe księstwo Czechom niż Kazimierzowi Wielkiemu.
Bolko II zmarł bezdzietnie 28 lipca 1368 r. i pochowany został w klasztorze cysterskim w Krzeszowie, zamykając tym samym poczet władców księstwa świdnicko-jaworskiego. Po jego śmierci, rządy nad księstwem sprawowała wdowa po nim, księżna Agnieszka. Ta zmarła w 1392 r. i spoczęła w kościele franciszkanów pw. NMP „w lesie” w Świdnicy, który stał w miejscu dzisiejszej Szkoły Podstawowej nr 10. Nie miała ona prawie żadnego wpływu na politykę i pod koniec życia borykała się z dużymi problemami finansowymi.

Księstwo świdnicko-jaworskie przetrwało nadal, stanowiąc po 1392 r. część składową szeroko pojmowanej Korony Świętego Wacława. Było odtąd księstwem dziedzicznym, bezpośrednio podlegającym władzy króla, który sprawował ją przy pomocy swych królewskich namiestników, nazywanych zgodnie z czeską tradycją starostami.
W 1526 r. księstwo wraz z całym Królestwem Czeskim przeszło pod bezpośrednie panowanie Habsburgów. Pozostawało pod ich władzą do 1740 r.
Po przejęciu Śląska przez Prusy zlikwidowano wszelką odrębność dotychczasowych księstw i państw stanowych na Śląsku, w tym także księstwa świdnicko-jaworskiego.
Zgodnie z nowym podziałem na dwie kamery dominialno-wojenne, księstwo świdnickie znalazło się w obrębie wrocławskiej, zaś księstwo jaworskie - głogowskiej.
Niemniej pamięć o tradycji księstw pozostawała stale żywa. Jeszcze w II połowie XVIII w. i na początku XIX wydawano prace opisowe, które ujmowały różną tematykę właśnie w oparciu o stare granice księstwa. Wystarczy wspomnieć tu Przyczynki do opisu księstwa świdnickiego Zimmermanna, wydane w 1785 r., czy pracę Weigla o przyrodzie księstwa świdnicko-jaworskiego z 1801 r.
Nie zapomniano o księstwie i w późniejszych czasach.
Popularne stało się organizowane na terenie Świdnicy „święto Bolka”, do którego nawiązują obecne Dni Świdnicy.
W Świdnicy powołano też do życia Kapitułę Bolka (Capitulum Bolkonis) przypominającą nieco praską szlarafię. Przed drugą wojną światową produkowano na terenie Świdnicy smakołyki o nazwie Bolkobissen.
W XX wieku widać jednak wyraźną przemianę w odbiorze władcy świdnickiego. Mit o Bolkach wykorzystywany był przez różną władzę w celach propagandowych.
Choć po raz pierwszy wykorzystali go niewątpliwie jezuici, tworząc wystrój kaplicy Marmurowej w katedrze świdnickiej, będąc tu prekursorami, największego blasku przydali mu narodowi-socjaliści, widząc w Bolkach symbol germańskiej siły, niemieckiej rycerskości i kultury, niesionej wraz z kolonizacją niżej cywilizowanym ludom wschodu.
Niestety nic się nie zmieniło w tej kwestii i po drugiej wojnie światowej, gdy z kolei komuniści polscy w tych samych postaciach dostrzegali ostatnich obrońców polskości, nieprzejednanych wrogów kultury niemieckiej, skutecznych przeciwników czechizacji Śląska itd.
Ciekawe jednak za kogo uważał by się Bolko II i inni władcy, gdyby został o to zapytany?
Czy nie odpowiedziałby przypadkiem, że jest po prostu świdniczaninem?

Sobiesław Nowotny

Źródło: www.tygodnikswidnicki.com.pl/